Szukaj na blogu

poniedziałek, 4 sierpnia 2014

Szlakiem Podkarpackich Smaków

W miniony weekend na zaproszenie Stowarzyszenia na Rzecz Rozwoju i Promocji Podkarpacia "Pro Carpathia" miałam przyjemność uczestniczyć w  Szlaku Kulinarnym Podkarpackie Smaki. 
Wyprawa obejmowała wyjazd w okolice Jasła. 
Celem wyprawy było poznanie ciekawych miejsc na tym terenie zarówno pod względem kulinarnym jak i turystycznym. Dwa dni pobytu w okolicach Jasła pozwoliły mi co nieco zaobserwować i tym właśnie chcę się z Wami podzielić. 


Wraz z Podkarpackimi Dziennikarzami swoja podroż rozpoczęliśmy od wspaniałego wczesnego obiadu w Restauracji u Schabińskiej w Jaśle - tak to Restauracja w której nie tak dawno odbywała się Kuchenna Rewolucja Magdy Gessler. Nie wiem jak Wy, ale ja bardzo lubię ten program, choć nie wszystkie zachowania Pani Magdy pochwalam.
Ale wracając do tematu samej Restauracji u Schabińskiej mieszczącej się w Hotelu Perła stwierdzam, że jedzenie jest wyśmienite. Miałam okazje skosztować kilku specjałów tej kuchni i uważam, że naprawdę warto się tam zatrzymać.
Poniżej zdjęcia dań wraz z moim opisem tego co zastałam na talerzu.

Jako czekadełko podano nam "Pajdę chleba ze smalcem" - smalec zawierał spora ilość mięsa, smak bardzo dobry, pikantny. 


 "Prozaiki z masłem czosnkowym" - proziaki bardzo smaczne, z tego co mówił właściciel robione są podobnie do mojego sposobu, mi smakowały, zjadłam nieprzyzwoicie duża ilość tego Podkarpackiego przysmaku.  


Do prozaików podano nam masełko czosnkowe - wyborne, z lekką nutą czosnku, nie przesadzoną. W masełku znajdowała się też zieleninka, jaka? tego zdradzać nie będę, niestety nie otrzymałam receptury :) 


Następnie podano nam dania którymi mogliśmy się nasycić w sposób doskonały.  Przyznam, ze porcje były olbrzymie, i pomimo, że było nas sporo nie zdołaliśmy wszystkiego zjeść, choć było przepyszne.
Poniżej danie jarskie, grilowane warzywa, papryka, pieczarki cebulka doprawione bardzo smacznie.


 Gołąbki w trzech smakach, wszystkie smaczne, jednak moim sercem zawładnęły te z ziemniakami i białym sosem śmietanowym. Poezja!


 Bób ... lubicie? jecie czasem to warzywo?  Ja przyznam szczerze, że nie przyrządzałam go jeszcze sama, tu jadłam go po raz drugi w życiu,w postaci kotletów. Mielony, nafaszerowany zielonym bobem. Pyszne! Musze pojechać tam znów, aby ten smak zakodować na stałe :)  Bardzo lubię takie eksperymenty kulinarne, a to danie za taki właśnie uważam. Trafiony i to bardzo:)


 Schab pieczony z kością bardzo ale to bardzo dobry, polany sosem z dodatkiem ziemniaczków lub na pajdzie chleba. Wyborny i polecam! 


Znacie mnie już trochę i wiecie, ze na punkcie słodyczy mam fioła :) Siedzę sobie, i patrzę, a koleżanka Katarzyna zajada cukierka, drugi leży obok... patrzę a ten cukierek ma jakiś napis ...
Magda Gessler! No myślałam, że spadnę z krzesła, zaczęłam grzecznie wypytywać o te cukierki, a skąd, a jak, a gdzie mogę takiego dostać, po czym przemiły właściciel Pan Grzegorz Schabiński, który nas gościł, odpowiedział na moje pytanie poczęstunkiem :) Podano mi wielki słój z cukierkami, które najchętniej porwałabym w całości, ale z przyzwoitości wzięłam dwa :) Bardzo dobre w smaku jak cukierki z moich dziecięcych lat, oraz lizaki z kwiatuszkiem. Te cukierki to również produkt z Jasła, mam co do nich pewne plany, ale na razie ciii... :) 



Po bardzo sytym obiadku i zakwaterowaniu w Hotelu Perła udaliśmy się w podróż w celu zwiedzenia Skansenu Archeologicznego Karpacka Troja w Trzcinicy zaledwie kilka kilometrów od Jasła.

Gdybym opowiedziała Wam wszystko co widziałam w tym Skansenie byłabym niedobra :)
Dlatego napiszę Wam dosłownie w kilku zdaniach co widziałam i zaprezentuje na zdjeciach to, co może Was zachęcic do odwiedzenia tego klimatycznego miejsca. Na wycieczki rodzinne, szkolne doskonale miejsce.
Sam wstęp do Muzeum zaczęliśmy od oglądnięcia filmu opowiadającego o historii ludności zamieszkującej te tereny od epoki brązu po Słowian. Nie chciałabym czegoś pomieszać, więc przekieruje Was na stronę Muzeum, gdzie możecie co nieco poczytać o tym, jednak film jest przejmujący, warto poznać te dwie historie, bo są zdumiewające. Dają do myślenia.


Poniżej kilka zdjęć z sali muzealnej, ludzie, zwierzęta są jak żywi, doskonale odwzorowane postaci, sala bardzo ładnie przygotowana z gablotami przedmiotów jakie znaleziono na tych terenach. Włącznie ze skarbem -okucie pochwy miecza. Nawiasem mówiąc to zdumiewające, co ludzie tworzyli nie mając dzisiejszej techniki. 


Jedna z kilku makiet przedstawiających miejsce gdzie zamieszkiwała ludność. Domy z drzewa i gliny, wały przygotowane w sposób profesjonalny. Hmm, ja po prostu nie potrafię Wam tego opisać :)





To już spacer po Skansenie malutkie domki, imponujące techniką budowlaną. Część Skansenu położona jest u podnóża wzgórza, gdzie zostały odkryte eksponaty muzealne. Reszta na wzgórzu na które trzeba wejść specjalna ścieżką.


Wnętrze domu, a raczej chaty, gdzie znajdowała się jedna izba i palenisko, na którym przygotowywano posiłek. Ot cała filozofia domu.


To już wejście na górę, która przed tysiącami lat otoczona była wielkimi murami, dla zobrazowania ich ogromu wykonano kilka ich fragmentów, naprawdę robią wrażenie. 


 Widok na osadę przy Skansenie z polowy wzgórza  - zdjęcie wykonałam w przybliżeniu


Na terenie Skansenu na szczycie wzgórza ciągle odbywają się prace archeologiczne, gdzie przy odrobinie szczęścia można zobaczyć jak wydobywa się skarby, my mieliśmy okazje widzieć fragment odkopywanego dzbana. Musze przyznać, ze to bardzo ciężka i bardzo odpowiedzialna praca, ściąganie ziemi milimetr po milimetrze, imponujące!

Na poniższym zdjęciu widać ślady zwęglenia, może to świadczyć o tym, że w tym miejscu był pożar.
W tym samym dole właśnie widać też fragment dzbana i zwęglonych pali drzew. 


A to już widok na wzgórze z osadą z wieży widokowej, która znajduje sie na końcu ścieżki po wzgórzu, z której rozciąga się piękny widok na Skansen, oraz rozległy krajobraz. Jak nam powiedziano przy odrobinie szczęścia i pięknej pogody można z niej zobaczyć szczyty Tatr położonych o ok. 150 km od wieży.


Wizyta w Skansenie zakończyła się dla mnie lekka zadyszką i  bólem łydek, utratą podeszwy klapka, ale za to z uśmiechem na ustach, poniekąd dlatego, że następnym punktem poznawania Jasła była wizyta w winnicy...


 Pierwszy raz miałam okazję być na prawdziwej degustacji win, i przyznam, ze mogłabym to robić częściej, przy okazji od sommeliera tejże winnicy dowiedziałam się, ze mam predyspozycje do bycia kimś takim:) Podobno mam więcej kubków smakowych niż większość ludzi, cieszy mnie to, bo i węch mam dobry a to idzie w parze :) 
A wracając do winnicy, proces produkcji wina jest dla mnie bardzo interesujący, chłonęłam wiedzę, ale na własną winnicę szans nie mam :( Pozostaje mi delektować się trunkami innych, i z przyjemnością mogłabym delektować się takimi winami, jakie mogłam kosztować w Winnicy Dwie Granice po której oprowadzał nas właściciel Pan Marek Nowiński


Winka leżakujące


A tutaj już sama degustacja  - próbowaliśmy trzech rodzajów win, i jak nie lubię wina wytrawnego tak w tych się zakochałam, wyborne! Tak samo jak wino półsłodkie w którym nie wyczułam ani drożdży, ani siarki, co często zdarza sie w innych winach jakie pijam od czasu do czasu i to w cale nie z niskich półek. Wielki szacunek dla winiarza z Jasła za tak wspaniałe wina!


 A degustowaliśmy te trzy rodzaje


 Po pysznym winku przyszedł czas na odwiedziny w kolejnym lokalu gastronomicznym,wystrój bardzo ludowy przypadł mi do gustu, lubię tak swojsko, czułam się tam jak w domku babci, miła, szybka obsługa i ten placek ziemniaczany z łososiem! Przepyszny, polecam i to bardzo :)


Tak, to właśnie tu podają dobre jedzenie, pierogi  ruskie, z mięsem i kapustą. Wszystkie pyszne, sałatka caprese, bardzo smaczna i świeżutka, co ważne! No i wspomniany placek z łososiem. To danie powaliło mnie na kolana i nie obyło się bez dokładki. Polecam!



Wyjazd okazał się być bardzo owocny zarówno w doznania smakowe jak i wizualne. Począwszy od wizyty w Restauracji u Schabińskiej, w której znajdował się kącik zabaw dla dzieci, co mnie bardzo zaskoczyło, bo zwykle jeśli już dla dzieci znajdują się jakieś atrakcje, to huśtawka na zewnątrz budynku, a tu był cały kącik i w dodatku bardzo czysty. 
Następnie, wycieczki po okolicy, podziwianie krajobrazów, po nocleg w bardzo przytulnym pokoju hotelowym, czystym schludnym i pachnącym w Hotelu Perła w Jaśle.





Miałam też okazję przeglądnąć książkę Magdy Gessler i przyznam, że jest to bardzo ładna wizytówka Polskich restauracji. Trzeba będzie wyruszyć szlakiem tych miejsc, ale to już wyprawa na co najmniej kilka lat jak dla mnie:)


Jeszcze raz serdecznie dziękuję za zaproszenie Pro Carpathia i pozdrawiam wszystkich uczestników wyprawy, oraz naszych Gospodarzy. Was natomiast zachęcam do odwiedzenia opisanych przeze mnie miejsc, bo są wspaniałe! 


2 komentarze:

  1. Jola, cudownie to opisałaś i bardzo Ci dziękuję, że podzieliłaś się wrażeniami. Cudowne zdjęcia, piękne i apetyczne. Oglądam Kuchenne Rewolucje na TVN Player, bo na ogół nie mam czasu w TV. Odcinek u Państwa Schabińskich i był bardzo ciekawy. Nie przepadam za samą Panią Magdą, jednak można się od niej dowiedzieć wielu ciekawych rzeczy i trików związanych z kuchnią. Bardzo podoba mi się ten skansen. Cudowne miejsce z fantastycznym klimatem. Dziękuję i buziaki posyłam

    OdpowiedzUsuń
  2. O, Podkarpacie, stamtąd jeszcze niczego nie próbowałam. Wzięłam się ostatnio za degustację potraw z różnych części Polski - trzeba sobie jakoś urozmaicić egzystencję, nie tylko schabowy, ziemniaki i mizeria :P

    OdpowiedzUsuń

Witaj miły gościu :)
Dziękuje za odwiedziny :)
Jeśli masz pytanie do przepisu, zadaj je tutaj, a ja postaram się odpowiedzieć na nie w jak najkrótszym czasie.
Pozdrawiam,

Jola