Szukaj na blogu

środa, 2 października 2013

Toruń V odcinek PTW

Po pobycie w Dolinie Charlotty przyszła kolej na Toruń.



Pierwszy raz byłam w tym mieście i od razu mnie zauroczyło. Ten wielki most na Wiśle z widokiem na Starówkę, ruiny Krzyżackiego Zamku w oddali... Przyjazd do hotelu sen i zwiedzanie miasta w towarzystwie Ani, Walentyna (Twardy Szparag) i Beaty. Nasz jedyny już mężczyzna zrobił nam niespodziankę, bo  podarował nam kwiaty:) Następnego dnia zaś wybraliśmy się na poranne zwiedzanie. Te wszystkie kościoły, stare budowle, krzywa wieża, ruiny zamku... chcę tam wrócić:)
Wieczorem dołączyła do nas Bogusia z która wybrałam się na koncert fontanny multimedialnej zobaczycie ją, ale nie dziś). Pierwsze dźwięki muzyki poważnej spowodowały ciarki na mojej skórze... samo słuchowisko cudowne, fantastyczne! 





Wspominając pobyt w Toruniu często zamykam oczy i widzę jak idę tym mostem, pode mną woda wielka i przerażająca. Myślę, że z całej mojej przygody z Turniejem Wypieków to miasto zapamiętam szczególnie. To tu spotkałam osobę, którą znałam praktycznie odkąd założyłam bloga. Dzieli nas na co dzień ok. 700 km i nigdy wcześniej się nie widziałyśmy, za to słyszałyśmy prawie codziennie. Zdarzało nam się robić wspólnie zakupy z telefonem przy uchu... Mowa o Ewie z bloga Moje Twory Przetwory
Ta dziewczyna to istna bomba pozytywnej energii. Przejechała 150 km w jedna stronę, aby móc wypić ze mną kawę, pozmawiać i poznać się osobiście. Przywiozła ze sobą swojego synka, który jest chyba wierna kopią mamy, bo jego energia czasem mnie zdumiewała:) Wspólny spacer pozwolił nam się poznać lepiej, porozmawiać, zrobić wspólnie drobne zakupy i po prostu pośmiać się:)
To Ewcia "obczaiła" cukiernię w której potem kopiłyśmy prawdziwe toruńskie pierniki, jakie ja pamiętam z dzieciństwa. 
Tego spotkania nie zapomnę nigdy. Żałuje tylko, że pochłonięte rozmową i zabawa z Domisiem nie zdążyłyśmy zrobić sobie wspólnego zdjęcia. Mam nadzieje, że jeszcze będzie taka okazja:)
A kiedy Ewa wyjechała zaczęła się moja kolejna przygoda z wypiekami.

To już czwarty dzień w kuchni Polskiego Turnieju Wypieków. Nie ukrywam, iż bardzo chciałam być tam jak najdłużej. To gotowanie pod okiem kamery coraz bardziej zaczynało mi się podobać, nie o wszystkich moich marzeniach wspomniano w wizytówce o mnie w programie:)
 Nie wiem, czy byłam bardziej czy mniej zestresowana, ale pojechałam tam, aby walczyć o swoje marzenia i walczyłam. Mam bagaż doświadczeń związanych z wypiekami, do serca brałam tez wszystkie rady jurorów, które wygłaszali do nas po każdym z odcinków. 
Co przyniesie dzisiejszy wieczór zobaczycie sami, ja nie mogę, ani też nie chce Wam niczego zdradzać. Jedno jest pewne. Wrażeń i emocji Wam nie zabraknie:) Ja tym razem będę oglądać
swój występ bez mężusia, który bardzo mnie w tym wszystkim wspiera. On pojechał w delegację, a ja zostałam z dzieciaczkami, ale już tęsknię. Nie lubię tak, podziwiam ludzi (małżeństwa), które muszą żyć w rozłące. Z drugiej strony, kiedy mnie nie było w domu moja rodzina przeżywała to samo, tak więc trzeba to po prostu przeżyć:)










Prawda, że pięknie???
Pozdrawiam Wszystkich odwiedzających mój blog:)
Zapraszam przed telewizory o 22.30 a chcących oglądnąć powtórkę poprzedniego odcinka już o 21.30 na kanale TLC

2 komentarze:

  1. Joleczka - dopiero czytam... dziękuję, też często wracam, wracamy z Dominikiem do tamtej wyprawy :) Było cudnie Cię poznać osobiście, zobaczyć choć troszkę jak wygląda turniej od zaplecza, pobyć razem i mieć dzięki Tobie super buty ;))) Przesyłam uściski i mam nadzieję do miłego zobaczenia ;) Dziękuję, że Jesteś!!! Uściski!

    OdpowiedzUsuń
  2. Jolu-gratuluję dostania się do finałowej trójki :) Trzymam kciuki :) pozdrawiam serdecznie z Gdyni :) Małgosia

    OdpowiedzUsuń

Witaj miły gościu :)
Dziękuje za odwiedziny :)
Jeśli masz pytanie do przepisu, zadaj je tutaj, a ja postaram się odpowiedzieć na nie w jak najkrótszym czasie.
Pozdrawiam,

Jola