Szukaj na blogu

piątek, 13 września 2013

1 odcinek PTW za mną:)

Tak Kochani!
Obiecałam Wam relację i oto ona. 
Widzieliście co popełniłam w TV:)
Ciasto zebra z lukrem i frużeliną wiśniową
Fot: http://gotowanie.onet.pl/polski-turniej-wypiekow/letnia-zebra-z-wisniowa-fruzelina
Ale zanim do tego doszło była jeszcze podróż do Szczawnicy.


Zaczęła się o 4.55 w Kolbuszowej a zakończyła o ... no to pominę, ale była pełna przygód:)
Mąż odwiózł mnie na dworzec, "wsadził" do autobusu i zdana już byłam tylko na siebie. Jak zawsze zajęłam miejsce na samym przodzie, żeby dobrze widzieć drogę. A jak się siedzi z przodu, to chcąc nie chcąc słyszy się rozmowy kierowcy;) Ale mi się ta rozmowa wcale nie podobała. Otóż w godzinę po wyjeździe najzwyczajniej w świecie mieliśmy awarię, najpierw przystanek, że niby światła, że niby to i tamto, a tu się okazało, że silnik wysiadł, no w każdym razie pasek rozrządu. Możecie sobie wyobrazić jakiego miałam stracha, że nie dojadę do Warszawy na czas... Straszne. 
Pan kierowca bardzo spokojnym i opanowanym głosem poinformował nas pasażerów, że autokar dalej nie pojedzie i za chwilę (czytaj za półtorej godziny) przyjedzie po nas inny autokar i dowiezie nas do Warszawy, gdzie miałam odbyć dalszą część podróży. To było najdłuższe półtorej godziny jakie przeżyłam w ostatniej pięciolatce:)
W końcu dojechałam do Warszawy, znalazłam jakimś cudem metro, i popędziłam co sił w nogach na zbiórkę towarzyszy podroży do Szczawnicy.
Nie zadawajcie sobie pytania dlaczego pojechałam do Warszawy skoro od siebie mam bliżej do Szczawnicy:) Pojechałam bo chciałam:) Zawsze to większa przygoda!:)
Podróż odbyłam w fantastycznym towarzystwie, jak się później okazało cudownych łasuchów i świetnych kolegów i koleżanek:) Czas płynął szybko, krajobrazy za oknem, żarty, śmiech i ogólne wspaniała atmosfera. Już podczas podróży poznałam Bogusię, z którą bardzo się zaprzyjaźniłam.
Wspólnie spędzony czas w busie pozwolił nam się bliżej poznać, co nie oznacza, że zdradziłyśmy sobie cokolwiek z tego w czym miałyśmy rywalizować:) O nie co to to nie!:)
Do Szczawnicy dojechaliśmy wieczorkiem, gdzie poznałam wszystkich pozostałych uczestników Polskiego Turnieju Wypieków, a przynajmniej tak myślałam, następnego dnia okazało się jednak, że  był jeszcze ktoś - Walentyn, jego relację możecie przeczytać Tutaj.
Każdy inny, każdy indywidualny.
Noc długa i bezsenna, rano pobudka, śniadanie  i do dzieła!
Zanim zaczęliśmy piec musieliśmy trochę pozować do zdjęć, co nie ukrywam bardzo mi się podobało, pomimo iż teraz jak je oglądam to jestem lekko podłamana;) ale ok;) Przywyknę do tego:) 
Turniej rozpoczęty!
Stanęłam na wysokości zadania. Upiekłam moją ukochaną zebrę i zrobiłam wspaniałe ciasteczka bankietowe. Praktycznie tylko krajanki nie ma jeszcze na blogu, bo zebra, babeczki z owocami, i rurki z kremem już są, ale dla przypomnienia podam Wam dziś tu i teraz przepis na Zebrę i wkleję zdjęcie tej jaką wykonałam w namiocie Polskiego Turnieju Wypieków.
Pozostałe ciasteczka robione w Turnieju dodam  w innym terminie i postaram się, aby były jeszcze przed środą. 



Letnia zebra z wiśniami

Ciasto:
  • 300g cukru kryształu
  • 450g maki pszennej
  • 5 jaj
  • 250 ml mocno gazowanej wody mineralnej
  • 250 ml. oleju rzepakowego
  • 100g ciemnego kakao
  • 10 ml. aromatu cytrynowego
  • 30g proszku do pieczenia
Dodatkowo do formy:
  •  100g bułki tartej
  • 100g masła 
Lukier:
  • 2 cytryny
  • 300g cukru pudru 

Frużelina wiśniowa:
  • 100g maki ziemniaczanej
  • 400g mrożonych drylowanych wiśni
  • 20g żelatyny
  • 100g cukru kryształu
  • listki mięty do dekoracji

Formę o średnicy 24 cm wyłożyć papierem do pieczenia tak jak TU i wysmarować masłem. Posypać bułka tartą.

Wykonanie ciasta:

Całe jajka ubić z cukrem do białości. Dodać stopniowo przesianą mąkę z proszkiem do pieczenia i ubijać, następnie dodać olej i wodę mineralną, dokładnie zamieszać. Rozlać na dwie równe części. Do jednej dodać 3 łyżki mąki i olejek cytrynowy, do drugiej 3 łyżki kakao. Wymieszać. Przelać do tortownicy i piec w 180 stopniach przez 1 godzinę.

Frużelina wiśniowa:

Wiśnie zagotować z cukrem, dodać żelatynę rozpuszczoną w 1/4 szklanki gorącej wody, oraz mąkę ziemniaczaną. Zagotować i pozostawić do wystudzenia. 

Lukier:

Cukier utrzeć z sokiem z cytryny na gładka konsystencję. Polać nim zimną już zebrę. 
Kiedy lukier wyschnie wylać na niego frużelinę. Wstawić do lodówki na ok. 1 godzinę. Wyjąc i podawać w temperaturze pokojowej.


Kochani już w środę 18 września widzimy się w kolejnym odcinku Polskiego Turnieju Wypieków, a tam kolejne ciasta do popełnienia:) 
Poniższe zdjęcia pochodzą z Internetu i od  Carmelo :)

Z Carmelo

Tuż przed startem


Widok z okna  mojego pokoju hotelowego:)


Ostatnie przygotowania

przerwa na planie, (moje nogi odmawiały mi posłuszeństwa...)
Podczas tej przerwy poznałam kobietę, którą znałam jedynie w wirtualnym świecie. Kinga Paruzel Finalistka I Edycji MasterChef Polska! Wspaniała dziewczyna, uśmiechnięta od uch a do ucha, ciepła i bardzo piękna!:)
Cieszę się, że spędzała weekend właśnie w Szczawnicy. Wraz z grupą turystów kibicowała nam wszystkim w walce z czasem i emocjami:) Kingo serdecznie Cię pozdrawiam!:)

Dodaj napis
Serdecznie dziękuję za wsparcie duchowe wszystkim obserwującym moje poczynania z lukrem na zebrze:) Dziękuje Wam za te wszystkie ciepłe słowa i wasz wzrok zachwytu kiedy patrzyliście na to co tworzę:) Uwielbiam Was!:)


Czy ja dobrze wbijam te jajka???

precyzja przy wlewani ciasta na zebrę i paseczki wychodzą idealne!:)

nadal nie wiem na co patrzyłyśmy:)

Akcja!

Ciasto na W-Z ... ja naprawdę miałam z nim duuuże problemy:) Ale śmietana była bardo dobra!:)
i już pierwszy dzień za nami:)


2 komentarze:

  1. Wow! Jestem pod OGROMNYM wrażeniem! Bardzo serdecznie Ci gratuluję i mocno trzymam kciuki za kolejne odcinki. O sukces jestem spokojna, z całą pewnością jest Twój!
    :***

    OdpowiedzUsuń

Witaj miły gościu :)
Dziękuje za odwiedziny :)
Jeśli masz pytanie do przepisu, zadaj je tutaj, a ja postaram się odpowiedzieć na nie w jak najkrótszym czasie.
Pozdrawiam,

Jola