Tak Kochani!
Obiecałam Wam relację i oto ona.
Widzieliście co popełniłam w TV:)
![]() |
Fot: http://gotowanie.onet.pl/polski-turniej-wypiekow/letnia-zebra-z-wisniowa-fruzelina |
Zaczęła się o 4.55 w Kolbuszowej a zakończyła o ... no to pominę, ale była pełna przygód:)
Mąż odwiózł mnie na dworzec, "wsadził" do autobusu i zdana już byłam tylko na siebie. Jak zawsze zajęłam miejsce na samym przodzie, żeby dobrze widzieć drogę. A jak się siedzi z przodu, to chcąc nie chcąc słyszy się rozmowy kierowcy;) Ale mi się ta rozmowa wcale nie podobała. Otóż w godzinę po wyjeździe najzwyczajniej w świecie mieliśmy awarię, najpierw przystanek, że niby światła, że niby to i tamto, a tu się okazało, że silnik wysiadł, no w każdym razie pasek rozrządu. Możecie sobie wyobrazić jakiego miałam stracha, że nie dojadę do Warszawy na czas... Straszne.
Pan kierowca bardzo spokojnym i opanowanym głosem poinformował nas pasażerów, że autokar dalej nie pojedzie i za chwilę (czytaj za półtorej godziny) przyjedzie po nas inny autokar i dowiezie nas do Warszawy, gdzie miałam odbyć dalszą część podróży. To było najdłuższe półtorej godziny jakie przeżyłam w ostatniej pięciolatce:)
W końcu dojechałam do Warszawy, znalazłam jakimś cudem metro, i popędziłam co sił w nogach na zbiórkę towarzyszy podroży do Szczawnicy.
Nie zadawajcie sobie pytania dlaczego pojechałam do Warszawy skoro od siebie mam bliżej do Szczawnicy:) Pojechałam bo chciałam:) Zawsze to większa przygoda!:)
Podróż odbyłam w fantastycznym towarzystwie, jak się później okazało cudownych łasuchów i świetnych kolegów i koleżanek:) Czas płynął szybko, krajobrazy za oknem, żarty, śmiech i ogólne wspaniała atmosfera. Już podczas podróży poznałam Bogusię, z którą bardzo się zaprzyjaźniłam.
Wspólnie spędzony czas w busie pozwolił nam się bliżej poznać, co nie oznacza, że zdradziłyśmy sobie cokolwiek z tego w czym miałyśmy rywalizować:) O nie co to to nie!:)
Do Szczawnicy dojechaliśmy wieczorkiem, gdzie poznałam wszystkich pozostałych uczestników Polskiego Turnieju Wypieków, a przynajmniej tak myślałam, następnego dnia okazało się jednak, że był jeszcze ktoś - Walentyn, jego relację możecie przeczytać Tutaj.
Każdy inny, każdy indywidualny.
Noc długa i bezsenna, rano pobudka, śniadanie i do dzieła!
Zanim zaczęliśmy piec musieliśmy trochę pozować do zdjęć, co nie ukrywam bardzo mi się podobało, pomimo iż teraz jak je oglądam to jestem lekko podłamana;) ale ok;) Przywyknę do tego:)
Turniej rozpoczęty!
Stanęłam na wysokości zadania. Upiekłam moją ukochaną zebrę i zrobiłam wspaniałe ciasteczka bankietowe. Praktycznie tylko krajanki nie ma jeszcze na blogu, bo zebra, babeczki z owocami, i rurki z kremem już są, ale dla przypomnienia podam Wam dziś tu i teraz przepis na Zebrę i wkleję zdjęcie tej jaką wykonałam w namiocie Polskiego Turnieju Wypieków.
Pozostałe ciasteczka robione w Turnieju dodam w innym terminie i postaram się, aby były jeszcze przed środą.
Letnia zebra z wiśniami
Ciasto:
- 300g cukru kryształu
- 450g maki pszennej
- 5 jaj
- 250 ml mocno gazowanej wody mineralnej
- 250 ml. oleju rzepakowego
- 100g ciemnego kakao
- 10 ml. aromatu cytrynowego
- 30g proszku do pieczenia
Dodatkowo do formy:
- 100g bułki tartej
- 100g masła
Lukier:
- 2 cytryny
- 300g cukru pudru
Frużelina wiśniowa:
- 100g maki ziemniaczanej
- 400g mrożonych drylowanych wiśni
- 20g żelatyny
- 100g cukru kryształu
- listki mięty do dekoracji
Formę o średnicy 24 cm wyłożyć papierem do pieczenia tak jak TU i wysmarować masłem. Posypać bułka tartą.
Wykonanie ciasta:
Całe jajka ubić z cukrem do białości. Dodać stopniowo przesianą mąkę z
proszkiem do pieczenia i ubijać, następnie dodać olej i wodę mineralną,
dokładnie zamieszać. Rozlać na dwie równe części. Do jednej dodać 3
łyżki mąki i olejek cytrynowy, do drugiej 3 łyżki kakao. Wymieszać.
Przelać do tortownicy i piec w 180 stopniach przez 1 godzinę.
Frużelina wiśniowa:
Wiśnie zagotować z cukrem, dodać
żelatynę rozpuszczoną w 1/4 szklanki gorącej wody, oraz mąkę ziemniaczaną.
Zagotować i pozostawić do wystudzenia.
Lukier:
Cukier utrzeć z sokiem z cytryny na gładka konsystencję. Polać nim zimną już zebrę.
Kiedy lukier wyschnie wylać na niego frużelinę. Wstawić do lodówki na ok. 1 godzinę. Wyjąc i podawać w temperaturze pokojowej.
Kochani już w środę 18 września widzimy się w kolejnym odcinku Polskiego Turnieju Wypieków, a tam kolejne ciasta do popełnienia:)
Poniższe zdjęcia pochodzą z Internetu i od Carmelo :)
Z Carmelo |
Tuż przed startem |
Widok z okna mojego pokoju hotelowego:) |
![]() |
Ostatnie przygotowania |
![]() |
przerwa na planie, (moje nogi odmawiały mi posłuszeństwa...) |
Cieszę się, że spędzała weekend właśnie w Szczawnicy. Wraz z grupą turystów kibicowała nam wszystkim w walce z czasem i emocjami:) Kingo serdecznie Cię pozdrawiam!:)
![]() |
Dodaj napis |
![]() |
Czy ja dobrze wbijam te jajka??? |
![]() |
precyzja przy wlewani ciasta na zebrę i paseczki wychodzą idealne!:) |
![]() |
nadal nie wiem na co patrzyłyśmy:) |
![]() |
Akcja! |
![]() |
Ciasto na W-Z ... ja naprawdę miałam z nim duuuże problemy:) Ale śmietana była bardo dobra!:) |
![]() | |
i już pierwszy dzień za nami:) |
Wow! Jestem pod OGROMNYM wrażeniem! Bardzo serdecznie Ci gratuluję i mocno trzymam kciuki za kolejne odcinki. O sukces jestem spokojna, z całą pewnością jest Twój!
OdpowiedzUsuń:***
Mariczko :)
Usuń